Kaweczyn-net

Historia LZS-u Kawęczyn. Zaczęło się od oglądania gierek żołnierzy. Potem były duże inwestycje

Kawęczyna może poszczycić się jedną z najdłuższych i najciekawszych historii w powiecie. Najwięcej informacji o historii powstania klubu w Kawęczynie ma pan Stanisław Kanach. Wieloletni działacz LZS-u Kawęczyn grał również w drużynie spod Sędziszowa Małopolskiego. Jak sam mówi, praktycznie urodził się na boisku.

 

Jego rodzinny dom znajduje się kilkadziesiąt metrów od stadionu. – Tu bowiem mój dziadek, na terenie pastwiska wiejskiego, zwanego później gromadzkim, za zasługi dla wsi (działał jako studniarz), dostał kawałek tego terenu jako działkę i wybudował dom – mówi pan Kanach, który sporo pamięta z początków klubu. Ma już 82 lata.

Pan Kanach kojarzy zmiany nazw drużyny z Kawęczyna. Zespół grał pod nazwą LZS Kawęczyn. Kolejnymi nazwami były: Woliczanka, LZS Kawęczyn (powrót), Kłos Kawęczyn, Umbro Kawęczyn, Tigers Kawęczyn, Kłos Kawęczyn, Progres Kawęczyn.

 

Na starcie, w organizacji klubowych struktur, oprócz lokalnych działaczy, pomagała również wojewódzka rada zrzeszenia LZS.

Powstała ona w 1945 roku – wspomina Kanach.

– Wielkich społeczników w Kawęczynie było wielu. Obecnie sporo z nich nie żyje. Ten temat nadaje się na osobne opracowanie – przyznaje S. Kanach.

Działacz klubu z Kawęczyna zaznacza, że wielu zawodników, którzy w kolejnych latach byli kluczowymi graczami innych drużyn zaczynało przygodę z piłką od występów w obecnej dzielnicy Sędziszowa Małopolskiego. – Sporo chłopaków grało później w zespołach z Wolicy Ługowej, Wolicy Piaskowej czy Góry Ropczyckiej albo Olchowej – zaznacza Kanach. Jednymi z kluczowych zawodników byli – bramkarz Stanisław Hossa oraz Józef Bochenek. Kanach wspomina również wielu graczy Olchowej, w tym m.in. Wiesława Drozdowskiego, braci Ochabów czy Gratkowskich.

 

Stadion od lat mieścił się w widłach dróg biegnących przez Krzywą (w stronę krajowej „94”) i Kawęczyn. 80 lat temu był to teren niezabudowany. Mienie nazywane było wiejskim, później gromadzkim. Jak twierdzi Kanach, teren ten został później zakwalifikowany jako „teren sportowy”, co było nawet tak nazwane w planie zagospodarowania przestrzennego. – To pozwoliło w następnych latach na prowadzenie inwestycji z tym związanych – wspomina Kanach. W tym miejscu stacjonowały w latach 1945-1947 jednostki wojsk radzieckich.

 Dowódcy zajmowali m.in. mój rodzinny dom – wspomina Kanach.

W czasie wojny i kilkunastu miesięcy po jej zakończeniu pan Stanisław przebywał u rodziny w Czarnej Sędziszowskiej.

Rozrywką dla Rosjan był sport, a konkretnie siatkarskie mecze. S. Kanach jako dziecko oglądał mecze radzieckich wojskowych. – Nie mając innych zajęć, wraz z kolegami przyglądałem się tym zabawom i siłą rzeczy stałem się, jak to później nazywano, chłopcem do podawania piłek – wspomina Kanach, który w 1947 roku miał już 9 lat i ma kilka wspomnień związanych z początkami sportu w Kawęczynie. Założycielem i pierwszym prezesem LZS-u Kawęczyn był Władysław Polek.

Wojsko wyniosło się z Kawęczyna właśnie w 1947 roku. Wtedy też w miejsce słupków do gry w siatkówkę, postawiono bramkę do gry w piłkę. Po wojsku została piłka. – Była w tamtym czasie tylko jedna, więc niejednokrotnie trzeba było się o nią bić – mówi Kanach. W kolejnych latach postawiono drugą bramkę i dzięki temu sympatycy piłki mogli rozgrywać normalne mecze.

Na początku odbywały się mecze na jedną bramkę. Potem, dzieliliśmy się np. młodzi na starych, obroną na atak i tym podobne. Zdarzało się, że piłkę kopano gołymi stopami – wspomina Kanach.

W tamtym czasie nie wszyscy mieli odpowiednie buty, często nie każdego było na takie stać.

Pierwsze boisko było, w stosunku do obecnej murawy, umiejscowione nieco głębiej, bliżej drogi w stronę Krzywej, gdzie teraz stoją domy lub budynki gospodarcze sąsiadów stadionu. Działacze sięgnęli po potrzebną literaturę, najpewniej była to encyklopedia popularno-naukowa. Pierwszy plac gry w Kawęczynie miał wymiary 95 na 55 metrów. Problemem na początku było znalezienie odpowiedniego materiału na wykonanie poprzeczki. Trzeba było je wymieniać, bo po uderzeniach ulegały łamaniu.

– Trudno było znaleźć żerdzie o odpowiedniej długości. Czasem za poprzeczkę służyły krawędziaki, przygotowane przez cieśli-stolarzy – opowiada Kanach. Bramki najczęściej były malowane na biało, zwykle z użyciem wapna. – Czasem robiło się skośne, czarno-białe pasy albo malowało kawałek słupka, kilkadziesiąt centymetrów od ziemi, na czarno. Później tego zabroniono, bo z racji braku siatek, czasem trudno było stwierdzić, z której strony słupka przeszła piłka i czy uznać bramkę, czy nie – wspomina Kanach. W kolejnych latach pojawiły się za bramkami siatki. „Zdobyczny” rarytas był zbudowany ze sznurka konopnego.

Niemal po każdym meczu siatki te wymagały naprawy. Następnie otrzymaliśmy inne, lepsze siatki, gdy rada wojewódzka LZS-u rozdzielała sprzęt dla poszczególnych klubów – wspomina Kanach.

Wsparciem dla Kawęczyna w kwestii siatek okazał się Józef Wiktor, ówczesny działacz rady gminnej zrzeszenia Ludowych Zespołów Sportowych.

Murawa pierwszego boiska w Kawęczynie nie wyglądała zbyt efektownie, bo, jak wszędzie w tamtym czasach, wypasały się na niej zwierzęta. – Teren był jednak dość równy, nie wymagał niwelacji – ocenia Kanach. Boisko wyznaczały chorągiewki na narożnikach placu gry i w wysokości środka. Linie wyznaczane były ręcznie. Najczęściej poprzez sypany piasek, troty lub najczęściej, wapno. – Było to trochę uciążliwe, szczególnie przy złej pogodzie. Czyniono próby kopania rowków i zasypywania ich np. trotami, ale piłkarskie władze tego zabraniały – wspomina Kanach.

 

Kiedy klub zdecydował się przesunąć granice placu gry?

 

Kiedy i z czyją pomocą zdobył wózek do malowania linii?

 

Z jakich materiałów były wykonane piłki, getry czy siatki na bramkach i z czego budowano bramki?

 

Jak wykonywano pierwsze buty piłkarskie?

 

Jak zarabiano na utrzymanie klubu?

 

Kto był pierwszym trenerem LZS-u Kawęczyn?

 

Dlaczego klub na chwilę zamienił nazwę na Woliczanka?

 

Jak powstawał komitet budowy obiektu sportowego z halą sportową?

 

Dlaczego gmina wypowiedziała umowę najmu hali sportowej?

 

Pod jakimi nazwami w ligowych rozgrywkach startował zespół w Kawęczyna?

 

Za kadencji jakiego trenera Kawęczyn wywalczył historyczny awans do ligi okręgowej?

 

 

Odpowiedzi na te pytania i wiele innych, ciekawych historii znajdziecie w całym artykule (nr 6 – 11/2/2021).

 

 

Całą treść wraz z wieloma, archiwalnymi, niepublikowanymi nigdzie fotografiami znajdziesz również w aktualnym numerze tygodnika Reporter Gazeta, dostępnym na terenie powiatu ropczycko-sędziszowskiego do 17 lutego.



Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Administratorzy i moderatorzy podejmą starania mające na celu usuwanie wszelkich uznawanych za obraźliwe materiałów jak najszybciej, jednakże nie jest możliwe przeczytanie każdej wiadomości. Zgadzasz się więc, że zawartość każdego wpisu na tej stronie wyraża poglądy i opinie jego autora a nie administratorów, moderatorów czy webmasterów (poza wiadomościami pisanymi przez nich) i nie ponoszą oni za te treści odpowiedzialności. Zgadzasz się nie pisać żadnych obraźliwych, obscenicznych, wulgarnych, oszczerczych, nienawistnych, zawierających groźby i innych materiałów, które mogą być sprzeczne z prawem. Złamanie tej zasady może być przyczyną natychmiastowego i trwałego usunięcia z listy użytkowników (wraz z powiadomieniem odpowiednich władz). Aby wspomóc te działania rejestrowane są adresy IP autorów. Przyjmujesz do wiadomości, że webmaster, administrator i moderatorzy tego forum mają prawo do usuwania, zmiany lub zamykania każdego wątku w każdej chwili jeśli zajdzie taka potrzeba. Jako użytkownik zgadzasz się, że wszystkie informacje, które wpiszesz będą przechowywane w bazie danych. Informacje te nie będą podawane bez twojej zgody żadnym osobom ani podmiotom trzecim, jednakże webmaster, administrator i moderatorzy nie będą obarczeni odpowiedzialnością za włamania hackerskie prowadzące do pozyskania tych danych.

5 + eleven =

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!