nowy7_milos

Katechezy u gospodarza i kiełbasa za pustaki

FOTO: ARCHIWUM

 

Ksiądz Eugeniusz Miłoś, proboszcz Parafii w Zagorzycach Górnych zanim trafił do podsędziszowskiej wsi przeszedł drogę katechety, który w niemal konspiracyjnych warunkach uczył młodzież, niemal cudem uniknął śmierci w wypadku samochodowym, zdobywał pustaki ceramiczne, płacąc kiełbasą. Stworzył też profesjonalny zespół wokalno- instrumentalny w Nowym Sączu. Dzisiaj piszę o wydarzeniach z życia księdza Miłosia, o których wie niewielu mieszkańców powiatu.

W 1962 roku ówczesne władze partyjno-państwowe nasilają walkę z wiarą katolicką. W tamtym czasie ksiądz Eugeniusz Miłoś pracuje w Rzochowie jako katecheta. Nie jest to takie proste, bo brakuje pomocy katechetycznych, a uczyć trzeba dzieci i młodzież od I klasy podstawowej do „XII w Technikum”. Jako pomoce do nauczania służą księdzu: wiedza zdobyta w seminarium, Katechizm ks. Walentego Chrobaka i własne zapiski jeszcze ze szkoły średniej. Najwięcej trudności jest ze zorganizowaniem nauki religii w Technikum Rolniczym w Rzemieniu. Kiedy ks. Eugeniusz rozpoczyna tam pracę, to okazuje się, że przez 5 lat wcześniej nikt tam religii nie uczył. Punkt katechetyczny (tak władze komunistyczne nazywają miejsca, gdzie ksiądz uczy religii) jest w Rzemieniu u pana Ryszki, w pobliżu przystanku kolejowego.

Młodzież zmierzająca na religię musi zmylić śledzące ją kierownictwo technikum: uczniowie grupkami idą w różnych kierunkach. Ale i ksiądz często musi zmieniać godziny prowadzonych katechez. W pewnym okresie każda klasa dzielona jest na dwie części, z połową jest prowadzona nauka religii, a pozostała część pilnuje czy ktoś z władz nie idzie. W razie kontroli gospodarz wzywa określoną liczbę uczniów do pracy w gospodarstwie, informując nieproszonych gości, że uczniowie u niego pracują.

W tamtym czasie, według wskazań Kurii Diecezjalnej każdy ksiądz może powiedzieć władzom państwowym tylko, “że uczy i gdzie uczy”. Nie wolno dopuścić wizytatora świeckiego na lekcję religii. Wizytatorzy tymczasem usiłują wykorzystać brak doświadczenia najmłodszych księży. Ksiądz Eugeniusz Miłoś jest jednym z takich nabywających dopiero doświadczenia kapłanów. Zgodnie z zaleceniami Kurii Biskupiej odprawia jednak wizytatora tak skutecznie, że ten się więcej na katechezie nie zjawia. Również w Zalasowej i Sękowej głównym zadaniem księdza Miłosia jest katechizacja. Tam jednak trudności z religią jest już mniej.

 

W Nowym Sączu, poza nauką religii, ksiądz opiekuje się zespołem teatralnym i zespołem wokalnym. Zespół nazywa się Gaudetes (Radujący się). Tworzy go młodzież: 6 solistek, 3 solistów i zespół gitarowy. Aby jakość śpiewu i gry dorównała zespołom profesjonalnym, ksiądz wprowadza dla solistek szkolenie głosów (tak jak w operze). Wciąż dokształcani są też gitarzyści. Kiedy zespół Gaudetes osiąga zadowalający poziom, zaczyna niemal w każdą niedzielę koncertować w sądeckiej Farze.
Dzięki działalności księdza młodzi mają alternatywę dla państwowych form spędzania czasu i mogą poznawać ambitniejszy repertuar popularyzowany w państwowych mediach. Dzięki zespołowi gitarowemu rokrocznie około 20 osób zaczyna naukę gry na gitarze.

Na każdej placówce ks. Eugeniusz obserwowany jest przez Urząd Bezpieczeństwa. Potwierdzają to wpisy w teczce operacyjnej, którą ma w posiadaniu IPN. Dla przykładu wpis z 19 marca 1972 roku mówi o tym, że ksiądz nie wziął udziału w wyborach do Sejmu i Rady Miejskiej.

Ksiądz Miłoś zostaje proboszczem w Janowicach. Duża część parafian pracuje w zakładach w Tarnowie i tam należy do NSZZ „Solidarność”. Ksiądz propaguje czytanie prasy katolickiej. Aby przekazać parafianom coś ważnego, zaczyna stosować niezwykle prostą, ale skuteczną metodę.
Zachęca wiernych do czytania konkretnych wskazanych przez niego zdań, które zapisano w „Niedzieli” czy „Gościu Niedzielnym”. Zdania są tego rodzaju, że czytane osobno nabierają swojej prawdziwej wolnościowej treści. W ten sposób ksiądz omija cenzurę. Nie zaprzestaje tej praktyki pomimo gróźb pułkownika MO, że go aresztuje.

W stanie wojennym ksiądz Miłoś wspiera parafian na duchu, ale też na polecenie księdza biskupa Ablewicza ma wznieść nowy murowany kościół parafialny. Polecenie Kurii jest jasne: ani jednej cegły kradzionej, ani jednego kilograma żelaza kradzionego. Tymczasem oficjalnie nie można nic kupić. W czasach powszechnego braku materiałów budowlanych ksiądz Miłoś potrafi jednak uniknąć prowokacji UB. Podstawieni ludzie proponują cegłę, cement czy inne materiały, które pochodzą z nielegalnego źródła. Gdyby ksiądz dobił z nimi targu, ubecy odnieśliby sukces, wikłając kapłana w proces. Ksiądz Eugeniusz, zgodnie z poleceniem Kurii, unika jednak nabywania kradzionych materiałów.

W Zalasowej, podczas rutynowej kontroli drogowej, milicjant spostrzega, że księdzu Eugeniuszowi kończy się przegląd techniczny samochodu marki Fiat 126p. Pan władza „życzliwie” poleca kierowcy konkretny zakład mechaniczny. Na miejscu można dokonać ewentualnych napraw. Usilnie namawiany ksiądz korzysta z oferty. Nie może przewidzieć, że w zakładzie odkręcono resor przedni w ten sposób, żeby w razie hamowania doszło do podwinięcia resora, zablokowania kół i wypadku. Droga z Tarnowa do Janowic prowadzi po górskich serpentynach, więc trzeba często używać hamulca. Na szczęście ksiądz, oszczędzając paliwo, ma zwyczaj hamowania silnikiem. Po szczęśliwym dotarciu do parafii spostrzega, że przednie koła są tak rozgrzane, iż wydobywa się z nich dym. Następnego dnia wraca do warsztatu w Zalasowej, spotyka urzędniczkę, która obsługuje warsztat i mówi do niej: – Proszę powiedzieć kierownikowi, że ksiądz żyje, wypadku nie było!

Ksiądz Eugeniusz Miłoś mobilizuje parafian do ofiarności i do pracy na rzecz nowego kościoła. Poznaje prawo budowlane i sposoby wykonywania prac. Cegłę pełną kupuje w prywatnej cegielni, (takie już działają). Kiedy trzeba kupić pustaki typu „max”, jest skazany na cegielnię państwową w Woli Rzędzińskiej. Dogaduje się z wszystkimi pracownikami, przychodzą do pracy w wolną sobotę, by wyprodukować pustaki na budowę kościoła. Ksiądz płaci prawdziwą wiejską kiełbasą. Tej nie można kupić w sklepie nawet na kartki, dlatego robotnicy z cegielni chętnie przytają na układ.
Kościelne mury rosną. Budowniczy wynajmuje nawet koparkę i samochody transportowe z państwowej firm, które pracują w wolną sobotę i znacznie przyspieszają prace przy budowie świątyni.
Przychodzi moment, w którym trzeba budowlę przykryć dachem. Blachę ksiądz Miłoś kupuje w zakładzie w Krakowie.

Biskup powierza księdzu Eugeniuszowi Miłosiowi probostwo parafii w Zagorzycach Górnych. Ksiądz wkrótce po przyjeździe na nową parafię orientuje się, że w wiosce działa wielu rolników związanych z NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Są to między innymi Władysław Darłak, Ryszard Mazek, a z sąsiednich wiosek Zdzisław Pupa. W Solidarności „robo-
tniczej” działa m.in. też Stanisław Wiktor. Ksiądz ma dar nawiązywania bardzo bezpośredniego kontaktu z parafianami, dlatego zyskuje sobie szybko powszechne uznanie. Pomaga działaczom Solidarności w organizowaniu spotkań, doradza im.

Ksiądz Miłoś postanawia powiększyć plebanię w Zagorzycach, chce dać przyzwoite mieszkanie księdzu Janowi Czajce, który w tym czasie jest już na emeryturze. Ówczesne przepisy budowlane pozwalają jedynie na nadbudowę piętra, więc zaczyna działać w tym kierunku. Kiedy jednak architekci z Rzeszowa robią przegląd budynków kościoła i plebanii w Zagorzycach Górnych, nie godzą się na nadbudowę. Ich zdaniem całość jest zbyt pięknie wkomponowana w otoczenie. Proponują dobudowanie wschodniego skrzydła, co jest rozwiązaniem o wiele lepszym i zapowiadają, że w Urzędzie Wyznań sami załatwią potrzebne formalności. Słowa dotrzymują.

W czasie budowy wschodniego skrzydła plebanii trzeba korzystać z windy budowlanej. Ksiądz Eugeniusz Miłoś, nauczony doświadczeniem, stosuje trzy zabezpieczenia słupa nośnego: naziemne i jedno niewidoczne, polegające na głębokim wkopaniu słupa nośnego w ziemię. Pewnej nocy ktoś rozkręca zabezpieczenia w ten sposób, że są mało zauważalne. W trakcie prac budowlanych ksiądz spostrzega odchylanie się słupa od pionu. Po sprawdzeniu zabezpieczeń odkrywa sabotaż. Akurat jest na miejscu Diecezjalny Specjalista Budownictwa ks. Andrzej Mucha i Kazimierz Chrabąszcz, kuzyn ks. Miłosia, a zarazem budowlaniec z Gdyni. Potwierdzają oni, że celem sabotażu jest spowodowanie poważnego wypadku, tak, aby skompromitować ks. Eugeniusza.

W 1993 roku, kiedy postkomuniści z SLD dochodzą do władzy w Polsce, ksiądz redaguje biuletyny „Budujemy Cywilizację Życia” i „Zadania Duszpasterzy w obliczu zachodzących zmian. (uwagi socjologiczne)”. Kolportuje je wśród księży na obszarze od Łańcuta po Bochnię. W każdej parafii jest co najmniej dwa razy. Najpierw dostarcza druki i rozmawia osobiście z kapłanami. W samych Zagorzycach i okolicy mobilizuje ludzi do uczestnictwa w wyborach i referendach,. Przekonuje, że muszą głosować zgodnie z katolickim sumieniem. Okręg wyborczy „księdza” ma najwyższą frekwencję w Polsce. Widząc taką potrzebę, bez żadnego nakazu pełni funkcję duszpasterza rolników „Solidarności” rolniczej. Opiekuje się też Zjednoczeniem Chrześcijańsko – Narodowym.

Około 1998 roku ksiądz Eugeniusz zaczyna prowadzić zespół wokalny „Skowronki”. Uczy emisji głosu zgodnie ze wszystkimi wymaganiami profesjonalistów. Wkrótce „Skowronki”, czyli 12 starszych i 14 młodszych śpiewaków odnoszą pierwsze sukcesy. Przychodzą kolejne, w tym podczas Przeglądu Kolęd w Gorlicach. Ksiądz Miłoś kształci też solistów. Co drugą niedzielę w Kościele Parafialnym w Zagorzycach Górnych o godz. 8.45 można ich posłuchać.

W marcu 2006 roku IPN przyznał księdzu Eugeniuszowi Miłosiowi status pokrzywdzonego. Zaświadczenie nr 125/06 wydało Oddziałowe Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie. Kilka dni temu, 11 listopada 2009 roku otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski na mocy decyzji Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Jan Filsak

Ksiądz Eugeniusz Miłoś urodził się 6 stycznia 1938 roku w Borowej w rodzinie Pawła i Kazimiery z domu Jędrzejowskiej. Paweł Miłoś utrzymywał rodzinę, pracując jako stolarz, miał też gospodarstwo rolne.
W Borowej Eugeniusz kończy Szkołę Podstawową, a następnie podejmuje naukę w Instytucie Teologicznym. Dyplom Studium Humanistycznego w Tarnowie (Małego Seminarium Duchownego) odbiera 9 czerwca 1956 roku, tam też kończy Liceum Ogólnokształcące.
W latach 1956-62 Eugeniusz Miłoś jest już studentem Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Święcenia kapłańskie otrzymuje 24 czerwca 1962 roku w Tarnowie od bpa Jerzego Ablewicza. Jest lojalnym wobec kościoła klerykiem, nie reaguje na ulotki podrzucane w okresie wakacyjnym kandydatom na księży. Propaganda miała na celu zniechęcić ich do pójścia w ślady apostołów, czyli zostania kapłanami.
Po święceniach ksiądz Eugeniusz trafia do kolejnych parafii, gdzie pracuje jako wikariusz. Zaczyna w Rzochowie (1.08. 1962.-31.07.1964), potem trafia do Zalasowej (1.08.1964- 23.06.1967), Sękowej (24.06.1967- 23.06.1970), Nowego Sącza (24.06.1970- 23.06.1974), Łukowicy (24.06.1974 – 25.04.1976), Muszyny (26.04.1976-16.06. 1978), Woli Rzędzińskiej (17.06.1978-14.10.1980). Po raz pierwszy zostaje proboszczem w parafii w Janowicach (15.10.1980-18.06.1986). Potem przez długie lata, od 1986 do 2001 roku pełni funkcję proboszcza w Zagorzycach Górnych. Od 2001 roku jest na emeryturze, nadal mieszka w Zagorzycach Górnych jako rezydent.

 

 



Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Administratorzy i moderatorzy podejmą starania mające na celu usuwanie wszelkich uznawanych za obraźliwe materiałów jak najszybciej, jednakże nie jest możliwe przeczytanie każdej wiadomości. Zgadzasz się więc, że zawartość każdego wpisu na tej stronie wyraża poglądy i opinie jego autora a nie administratorów, moderatorów czy webmasterów (poza wiadomościami pisanymi przez nich) i nie ponoszą oni za te treści odpowiedzialności. Zgadzasz się nie pisać żadnych obraźliwych, obscenicznych, wulgarnych, oszczerczych, nienawistnych, zawierających groźby i innych materiałów, które mogą być sprzeczne z prawem. Złamanie tej zasady może być przyczyną natychmiastowego i trwałego usunięcia z listy użytkowników (wraz z powiadomieniem odpowiednich władz). Aby wspomóc te działania rejestrowane są adresy IP autorów. Przyjmujesz do wiadomości, że webmaster, administrator i moderatorzy tego forum mają prawo do usuwania, zmiany lub zamykania każdego wątku w każdej chwili jeśli zajdzie taka potrzeba. Jako użytkownik zgadzasz się, że wszystkie informacje, które wpiszesz będą przechowywane w bazie danych. Informacje te nie będą podawane bez twojej zgody żadnym osobom ani podmiotom trzecim, jednakże webmaster, administrator i moderatorzy nie będą obarczeni odpowiedzialnością za włamania hackerskie prowadzące do pozyskania tych danych.

nine + fourteen =

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!