Zima co roku uruchamia lawinę zgłoszeń dotyczących psów na łańcuchach. Jednak, jak przyznają służby i doświadczeni inspektorzy, aż 99 procent z nich nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Dlaczego tak się dzieje? Okazuje się, że często oceniamy sytuację „na oko”, zapominając o biologii zwierząt i obowiązujących przepisach.
Większość interwencji zaczyna się od oceny wizualnej. Widzimy starą, zbitą z desek budę i odruchowo uznajemy, że pies w niej marznie. To błąd.
Izolacja, nie wygląd: O komforcie termicznym psa nie decyduje świeża farba czy nowoczesny design, ale to, co jest w środku. Prosta buda wyłożona grubą warstwą słomy (która w przeciwieństwie do kocy nie chłonie wilgoci) oraz ocieplona od wewnątrz styropianem, zapewnia psu doskonałe warunki.
Wielkość ma znaczenie: Buda nie może być zbyt duża. Pies ogrzewa jej wnętrze ciepłem własnego ciała – w zbyt obszernym pomieszczeniu po prostu nie jest w stanie podnieść temperatury.
Czytaj też o egzaminach zawodowych w ropczyckim "Zwierzu"
W polskim społeczeństwie narasta słuszny opór wobec trzymania psów na uwięzi, jednak warto znać literę prawa. Samo trzymanie psa na łańcuchu nie jest zakazane, o ile spełnione są konkretne warunki:
Czas: Maksymalnie 12 godzin na dobę.
Długość: Minimum 3 metry uwięzi.
Humanitarność: Zakaz stosowania metalowych obroży (zaciskowych, kolczatek) bezpośrednio na szyi bez odpowiedniego zabezpieczenia.
Kluczem jest możliwość swobodnego ruchu. Pies, który jest spuszczany na noc lub ma zapewnione spacery, mimo posiadania łańcucha, może być w doskonałej kondycji.
Tu piszemy również o akcji ratowania psa, który wszedł na lód
Częstym błędem zgłaszających jest przenoszenie ludzkich odczuć na zwierzęta. Mechanizmy obronne psów żyjących na zewnątrz są zupełnie inne niż nasze.
Zimowa okrywa: Zwierzę przebywające stale na zewnątrz buduje gęstą sierść i gruby podszerstek oraz specjalną warstwę tłuszczu ochronnego.
Szok termiczny: Paradoksalnie, wprowadzenie „podwórkowego” psa do nagrzanego salonu (22°C) przy dużym mrozie może być dla niego męczarnią. Organizm przystosowany do chłodu błyskawicznie się przegrzewa, co powoduje ogromny dyskomfort i stres.
Potrzeba obserwacji: Dla wielu psów przebywanie na zewnątrz to naturalna stymulacja. Możliwość obserwacji terenu i wyłapywania zapachów jest dla nich ważniejsza niż leżenie na kanapie, co w zamkniętym pomieszczeniu może prowadzić do apatii.
Czytaj również o sukcesie naukowca z Ropczyc
Wiele emocjonalnych dyskusji w mediach społecznościowych kończy się wezwaniem: „niech ktoś coś z tym zrobi”. Często jednak za zaniedbanym (w ocenie postronnych) psem stoi człowiek, który sam sobie nie radzi.
Ważny aspekt społeczny: Na podkarpackich wsiach wiele psów należy do osób starszych i samotnych. Dla tych ludzi pies jest jedynym kompanem i gwarantem bezpieczeństwa. Czasem właściciel, ze względu na wiek, ma trudności z codziennymi obowiązkami. W takich sytuacjach zamiast nasyłać policję, warto najpierw zapytać: „Sąsiedzie, czy pomóc przynieść słomę do budy?” lub „Czy kupić psu worek lepszej karmy?”.
Reklama
Tu piszemy o studniówkach szkół z Ropczyc i Sędziszowa Małopolskiego
Zanim opublikujesz post na lokalnej grupie lub zadzwonisz pod 112, zadaj sobie te pytania:
Czy pies ma dostęp do wody i jedzenia? (Nawet jeśli zamarzło – czy widać, że właściciel je donosi?)
Czy pies ma możliwość ruchu?
Czy buda jest szczelna (osłonięta od wiatru)?
Czy próbowałem porozmawiać z właścicielem?
Jeśli mimo Twojej dobrej woli sytuacja jest ewidentnie zła, a pies wycieńczony – reaguj oficjalnie, zgłaszając sprawę do Gminy lub Inspekcji Weterynaryjnej. Pamiętaj jednak, że każda nieuzasadniona interwencja odciąga służby od miejsc, gdzie zwierzęta naprawdę konają z głodu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze