Wrodzona toksoplazmoza, wodogłowie, padaczka i niedowład czterokończynowy – to diagnozy, które mogłyby odebrać nadzieję każdemu. Ale nie 5-letniej Natalce Pociask z Niedźwiady Dolnej. Choć jej życie to nieustanny maraton między szpitalnymi salami a gabinetami rehabilitacji, dziewczynka każdego dnia udowadnia, że niemożliwe nie istnieje. Dziś jej rodzice stają przed kolejną ścianą: kosztami, których nie udźwignie żadna domowa kieszeń.
Początek 2026 roku miał być dla Natalii i jej rodziców czasem stabilizacji. Niestety, los po raz kolejny wystawił ich na próbę. Dramat rozegrał się w jeden ze styczniowych poranków. Dziewczynka, która mimo chorób zawsze rano witała rodziców uśmiechem, tym razem się nie wybudziła.
– Straciła przytomność, pojawiły się nieswoiste drgawki. Leki przeciwpadaczkowe nie działały – wspomina pani Renata Pociask, mama dziewczynki. Szybka decyzja o wezwaniu pogotowia, szpital w Rzeszowie i diagnoza: awaria zastawki w głowie. Jeszcze tej samej nocy w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie Natalka przeszła operację ratującą życie.
Gdy wydawało się, że najgorsze minęło, trzy dni po powrocie do domu koszmar wrócił. Ból głowy, wymioty, ponowne drgawki. Pakowanie w 30 minut i nocny rajd do stolicy. Okazało się, że dren jest niedrożny. Kolejna operacja, kolejna narkoza, kolejny strach o życie dziecka. Natalia, jak na małą wojowniczkę przystało, znów się podniosła. Ale ta walka, choć zwycięska, ma swoją cenę.
Najbardziej niezwykłe w historii Natalii jest to, jak bardzo jej rozwój intelektualny wygrywa z ograniczeniami fizycznymi. Choć dziewczynka jeszcze nie siedzi samodzielnie, jej postępy zdumiewają terapeutów.
"Wszyscy są zachwyceni tym, jak mądrą i zdolną jest dziewczynką. Zna litery, czyta proste słowa, układa puzzle i historyjki obrazkowe. Co więcej – prawe oczko, które według lekarzy miało nigdy nie widzieć, zaczęło pracować! Natalka odczytuje nim coraz mniejsze literki" – opowiadają z dumą rodzice.
Dziewczynka porozumiewa się gestami, uśmiechem i coraz częściej – słowami. Jest radosna i ciekawa świata, a każdy jej postęp to dla rodziców "motor napędowy" do dalszej walki.
Niestety, rozwój Natalki jest uzależniony od specjalistycznego sprzętu i morderczej pracy rehabilitantów. Dziewczynka rośnie, co generuje ogromne wydatki. Sprzęty, które miały służyć jeszcze dwa lata, stały się za małe. Potrzeby na ten rok są przytłaczające:
Nowy pionizator: ok. 12 000 zł
Specjalistyczne siedzisko: ok. 12 000 zł
Dostosowanie wózka aktywnego: ok. 5 000 zł
Turnusy rehabilitacyjne (6 wyjazdów): 30 000 zł
Tygodniowa rehabilitacja: ponad 1 000 zł (plus koszty dojazdów do Rzeszowa i Kolbuszowej)
Większość tych terapii i sprzętów nie jest w pełni refundowana. Rodzice Natalki całe swoje życie podporządkowali pod grafik wizyt u neurologów, okulistów i neurochirurgów. Robią wszystko, by ich córka mogła kiedyś samodzielnie usiąść, a może i zrobić pierwszy krok.
Każdy z nas ma w portfelu narzędzie, które dla Natalki oznacza szansę na sprawność. To 1,5% podatku. Ten mały gest nic nas nie kosztuje, a dla tej 5-letniej mieszkanki naszego regionu jest przepustką do świata bez bólu i ograniczeń.
Przekaż 1,5% podatku dla Natalii:
Numer KRS: 0000387207
Cel szczegółowy: 2433 Natalia Pociask
Możesz również przekazać darowiznę:
85 1160 2202 0000 0001 9214 1142
Tytuł przelewu 2433 Natalia Pociask
Rodzice Natalki cieszą się każdą okazaną pomocą: „Za każdy gest już teraz pragniemy podziękować i wyrazić swoją wdzięczność”.
Zdjęcia: R. Pociask
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze