Sezon studniówkowy w powiecie ropczycko-sędziszowskim w pełni. Dyrektorzy czołowych placówek w Ropczycach i Sędziszowie Małopolskim zdradzają szczegóły tegorocznych balów, dzieląc się jednocześnie osobistymi wspomnieniami sprzed lat. Gdzie maturzyści z „Agro-Technika”, „Zwierza” czy lokalnych liceów tańczą poloneza?
W największej szkole w regionie – Zespole Szkół im. ks. dr. J. Zwierza w Ropczycach – studniówka to ogromne przedsięwzięcie. Dyrektor Mariusz Pilch przyznaje, że choć czasy się zmieniają, emocje pozostają te same.
„Dla mnie studniówka to przede wszystkim polonez. To jest ten moment, kiedy widać, że ta młodzież naprawdę dorosła” – mówi dyrektor Pilch.
Wspominając własny bal, dyrektor zauważa ogromną różnicę w organizacji: „Moja studniówka odbywała się w szkole, na korytarzach. Sami dekorowaliśmy sale, rodzice przygotowywali jedzenie. Dzisiaj to profesjonalne bale w lokalach, ale ta radość uczniów jest identyczna”.
Wicedyrektor Krzysztof Klimek dodaje, że w tym roku w „Starym Młynie” bawić się będzie ok. 215 uczniów z 8 klas.
Maturzyści z Zespołu Szkół Agro-Technicznych, pod okiem dyrektora Bogusława Wojnowskiego, postawili na „Anielski Zakątek”. Uczestników balu w tym roku będzie 100. Dyrektor Wojnowski z uśmiechem wspomina swoje czasy maturalne:
„Moja studniówka to był rok 1984. Pamiętam ten dreszczyk emocji, białe koszule i poloneza ćwiczonego tygodniami. Dzisiaj młodzież ma łatwiej logistycznie, ale presja 'idealnego balu' jest chyba większa”.
Podkreśla również, że szkoła kultywuje tradycję: „Nasi uczniowie, mimo że bawią się przy DJ-u, bardzo dbają o elegancję i godne reprezentowanie szkoły”.
W Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kościuszki, dyrektor Hubert Paśko przygotowuje się do balu na 147 uczniów w lokalu „Na Wzgórzu”.
„Studniówka to pierwszy tak poważny bal w życiu. Moje własne wspomnienia to przede wszystkim wspólnota z klasą. Tego nic nie zastąpi” – zaznacza dyrektor Paśko.
W Liceum Ogólnokształcącym im. ks. Piotra Skargi, dyrektor Jan Flisak obserwuje zmiany pokoleniowe z dużym sentymentem.
„Kiedy ja zdawałem maturę, studniówka była wydarzeniem niemal domowym, robionym własnymi rękami. Dziś to wielka gala. Ale kiedy widzę 180 osób tańczących poloneza w 'Starym Młynie', czuję tę samą dumę, co moi nauczyciele lata temu” – opowiada dyrektor Flisak.
Zwraca uwagę na wysoką frekwencję (90%) i fakt, że dla uczniów to symboliczne „odliczanie” do egzaminów.
Z kolei Zespół Szkół w Sędziszowie Małopolskim świętowanie ma już za sobą. Dyrektor Sabina Kolbusz cieszy się z odpowiedzialnej zabawy i dobrej organizacji studniówki przez uczniów i rodziców.
„Wspominam swoją studniówkę jako noc, która trwała za krótko. Teraz, jako dyrektor, patrzę na to z innej perspektywy – bezpieczeństwa i organizacji, ale serce rośnie, gdy widzi się młodzież w tak uroczystym wydaniu” – mówi Sabina Kolbusz.
Podkreśla, że tegoroczna studniówka w „Anielskim Zakątku” miała wyjątkową atmosferę.
Choć dyrektorzy zgodnie wspominają czasy studniówek na szkolnych korytarzach i kanapki przygotowywane przez mamy, doceniają komfort dzisiejszych lokali. Niezależnie od miejsca – czy to Ropczyce, czy Sędziszów – najważniejszy pozostaje polonez, który dla każdego pokolenia pedagogów i uczniów stanowi symboliczną bramę do dorosłości.
Zdjęcie: facebook.com/LO Sędziszów Małopolski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze