starosta 1

Asfalt pofałdowany czy równy jak stół?  

„Asfalto-wym bublem” nazwał jezdnię przebudowywanej drogi powiatowej mieszkaniec tej miejscowości. Uważa, że nowo zrobiona nawierzchnia jest pofałdowana. Nie zgadza się z tym starosta ropczycko-sędziszowski Witold Darłak, który przeprowadził test z użyciem szklanki z wodą, a nagranie z doświadczenia przesłał do naszej redakcji.

Na drodze powiatowej Sędziszów Małopolski – Zagorzyce – Wielopole Skrzyńskie dobiegają końca prace związane z przebudową tej trasy. Na znacznej części modernizowanych odcinków pojawiła się już ostateczna czyli ścieralna warstwa asfaltu. I właśnie jej jakość podważa nasz czytelnik. – Inwestycja za 10 mln zł, a asfalt jest tak pofałdowany, że auto podskakuje. Chyba nie tak to powinno wyglądać. Czy powiat w ogóle sprawuje jakąś kontrolę nad firmą, która to wykonuje czy tylko siedzą za biurkami i nic nie robią? – pisze w e-mailu o swoich zastrzeżeniach mieszkaniec Zagorzyc.

O opinii czytelnika poinformowaliśmy starostę Witolda Darłaka. Włodarz powiatu w środę, 23 listopada, osobiście wybrał się na miejsce inwestycji, żeby sprawdzić jakość asfaltu. Postanowił przeprowadzić doświadczenie. Napełnił szklankę wodą i postawił ją w samochodzie, którym przejechał remontowaną drogę. Większość trasy przejechał z prędkością 50 km/h, a więc taką, jaką dopuszczają tam przepisy.  Cały przejazd jest nagrywany, a siedzący za kierownicą starosta na bieżąco komentuje przejazd. Informuje o tym, kiedy jedzie nowo położonym asfaltem, a kiedy starą nawierzchnią, wyjaśnia, kiedy musi zjechać z drogi, albo zwolnić z powodu ostrego zakrętu. Z jego relacji wynika, że niewielkie ilości wody wychlapały się ze szklanki na starej nawierzchni, a nowy asfalt jest równy jak stół.

– Uważam, że zarzuty o nierównym asfalcie są bezzasadne. Może gdzieś jest zaschnięte błoto i to ono powoduje drobne wstrząsy. Droga jest równa jak stół, z dobrą podbudową, na gwarancji. Myślę, że wytrzyma ze 20 lat bez większych ingerencji – mówi Witold Darłak po przeprowadzeniu doświadczenia.

Starosta zaznacza, że przeprowadzone przez niego doświadczenie nie jest wcale jedyną oceną jakości nawierzchni. Jest ona sprawdzana specjalistycznym urządzeniem o nazwie planograf. – Gdyby wykazało ono jakieś nieprawidłowości, natychmiast zgłaszalibyśmy uwagi wykonawcy i domagali się wykonania poprawek – zapewnia Witold Darłak.