165036906526h86r83p4

Darłak: Przy remoncie drogi nie powinno być utrudnień  

Startują prace związane z przebudową drogi przebiegającej przez trzy wsie na południu gminy. Do wykonania jest ponad 5 kilometrów jezdni, a do wydania 11 milionów złotych.

Remont powiatowej trasy na odcinku od Góry Ropczyckiej do Szkodnej był planowany przez starostwo od dłuższego czasu. W lutym urząd wybrał wykonawcę całej inwestycji, w ostatnich dniach rozpoczęły się już pierwsze prace. W Górze do zrobienia jest blisko 300 metrów drogi. Przebudowane będzie też 150 metrów chodnika, a drugie 150 metrów szlaku dla pieszych powstanie od zera. Największe prace zaplanowane są jednak w Zagorzycach. Tam robotnicy poszerzą oraz zmodernizują ponad 4 kilometry drogi. Zbudowany zostanie także chodnik łączący obie szkoły w miejscowości. W Szkodnej z kolei przebudowane będzie około 800 metrów drogi.

Objazdów nie będzie

– Pierwsze prace porządkowe już trwają. To wycinka drzew w pasie drogowym, inwentaryzacja przepustów – wylicza starosta ropczycko-sędziszowski Witold Darłak. Pytany przez nas o to, czy w związku ze startującą inwestycją kierowców czekają duże utrudnienia włodarz powiatu odpowiada, że nie powinno to mieć miejsca. A przynajmniej na razie. – Ograniczenie prędkości na pewno będzie. Ale nie przewidujemy wprowadzania żadnych objazdów. Chociaż na sam czas kładzenia jezdni, to takie wstrzymywania ruchu będą – przyznaje Darłak. Zapowiada jednak, że takie prace przewidziane są raczej na następny rok. W rozmowie z nami starosta mówi bowiem, że cała inwestycja zaplanowana jest na 12 miesięcy, czyli powinna skończyć się w kwietniu 2023 roku. Co innego czytamy jednak w komunikacie starostwa na ich stronie internetowej. Tam widnieje informacja, że przebudowa drogi od Góry Ropczyckiej do Zagorzyc powinna zakończyć się z końcem roku.

Będą opóźnienia? Robotnicy z Ukrainy wyjechali

Wcale jednak nie ma pewności, czy prace nie będą się przedłużać. Kiedy rozmawialiśmy jeszcze przed świętami z Witoldem Darłakiem, przyznał on, że wykonawca przebudowy drogi, rzeszowskie Miejskie Przedsiębiorstwo Dróg i Mostów nie przedstawiło jeszcze dokładnego harmonogramu robót. – Przysłali nam za to wiadomość, że mogą nastąpić różne utrudnienia. Że jest problem z pracownikami, bo część z nich to Ukraińcy, którzy wyjechali ze względu na wojnę. Nie ma również podpisanej umowy z podwykonawcami na budowę chodników – wymienia starosta. Darłak uspokaja, że do zakończenia całego przedsięwzięcia jest jeszcze sporo czasu, sama firma też ma dość duże doświadczenie i jak stwierdza starosta „potencjał” do zajęcia się inwestycją na taką skalę. – Ale przyglądam się temu z troską, bo jest dużo przeciwności z którymi spotykają się wykonawcy – przyznaje szef urzędu.

Chodnik przy domu nie każdemu się podoba

Z przeciwnościami – albo inaczej – z niezadowoleniem ze strony części osób mieszkających w okolicach przebudowywanej drogi spotyka się i samo starostwo. Darłak wyjaśnia, że inwestycja przebiegająca przez Górę Ropczycką, Zagorzyce i Szkodną jest realizowana w ramach tzw. specustawy. Pozwala ona inwestorowi na wywłaszczenie części działek prywatnych (po wypłaceniu odszkodowania), bez pytania ich właścicieli o zgodę na wykonanie takiego ruchu. – No i dostaliśmy kilka pism od mieszkańców, że są oni zaskoczeni, że obok nich przebiegać będzie chodnik, że nagle pas drogowy się poszerzył, a wcześniej nic nie było o tym informowane. I może faktycznie trochę zabrakło tego kontraktu, za co przepraszam – mówi szef urzędu. – Ale i pandemia i różne inne sytuacja, a przede wszystkim brak obowiązku o takim informowaniu spowodował, że nie wszyscy o tym wiedzieli. Oczywiście mówiliśmy o tym remoncie na zebraniach wiejskich, ale nie wszyscy przecież na takie zebrania chodzą – dodaje starosta.

Według pierwotnych wyliczeń przebudowa drogi miała kosztować ponad 14 milionów złotych. Po przetargu udało się jednak zbić tą kwotę do niecałych 11,5 miliona. 10 milionów 800 tysięcy na inwestycję starostwo otrzymało z rządowego programu Polski Ład.