guzior-net

Trener Galicji Sędziszów Seweryn Guzior: Boks dodaje pewności siebie

Rozmowa z Sewerynem Guziorem, 29-letnim trenerem Sędziszowskiego Klubu Bokserskiego Galicja.

Spodziewałeś się, że po roku pracy w Galicji będziesz miał tyle wyjazdów na turnieje i… dwóch zawodników w mistrzostwach Polski kadetów?

Wiedziałem, że prędzej czy później będziemy jeździć na turnieje, bo taki był i jest mój cel, jednak faktycznie ta częstotliwość i dwóch zakwalifikowanych chłopaków na mistrzostwa Polski kadetów to naprawdę powód do dumy. Na wyjazdy potrzebne są jakieś środki finansowe i w tym wypadku przychylne jest miasto, burmistrz. Łukasz Różański też pomaga swoją osobą. Poza tym pozyskałem kilka firm, które nas wspierają.

Masz dobre warunki?

Ogólnie mamy fajną salkę w SP nr 3. Do pełni szczęścia brakuje nam tylko ringu treningowego oraz tego aby była otwarta ona dla nas codziennie. Nie zamykamy się tylko na siebie, od czasu do czasu  zabieram drużynę i jedziemy do innych klubów, w których mam znajomych trenerów i organizujemy sparingi. Wisłok Rzeszów, Iryda Mielec, Gimnasion Boguchwała to kluby z którymi stale współpracujemy.

Jak przyszedłeś do klubu to nad czym musiałeś najmocniej pracować. Co było do ulepszenia, rozwinięcia?

Na pewno rozwinięcie naszych profilów w mediach społecznościowych fajnie zadziałało marketingowo. Dodaliśmy tez nazwę „Galicja”, wcześniej nasza nazwa brzmiała w całości: Sędziszowski Klub Bokserski. Jesteśmy sekcją bokserską Stowarzyszenia Inicjatyw Niezależnych Galicja,  więc wyszło to naturalnie. Sportowo mocno staram skupiać się  na technice i jej podstawach. Dla chętnych zawodników robię u siebie dodatkowe treningi i przerabiamy już bardziej złożone akcje.

Czym kusisz młodzież? Wiadomo, że piłkarskich klubów jest więcej i po cichu każdy chce być jak Lewandowski, a ty co możesz powiedzieć rodzicowi albo nastolatkowi żeby zachęcić do treningów?

Zauważyłem ostatnio, że ludzie sami zaczęli się interesować sportami walki, ma na to pewnie wpływ tych walk „frikfajtowych”, które dość mocno śledzi teraz młodzież,. Boks ma za sobą potężną historie, od zarania dziejów ludzie ze sobą rywalizowali walcząc  pięściami. Mam szacunek do innych sportów jednak jestem dumny ze padło na boks i mogę podtrzymywać tą tradycje. Rodzice też coraz śmielej przyprowadzają swoje pociechy, bo nie patrzą przez pryzmat stereotypu, jakim było to, że jest to „mordobicie” i już nie myślą „po co ci to dostaniesz, po głowie będziesz miał śliwkę pod okiem i wrócisz z płaczem do domu”. Dostrzegają, że przede wszystkim są to zajęcia ogólnorozwojowe dla całego ciała, nie każdy musi startować w oficjalnych walkach, jeździć  na zawody. Zwracam uwagę nie tylko na technikę boksu, ale też na poprawność wykonywania różnych innych ćwiczeń podstawowych  np. podczas rozgrzewki. Mam świadomość, że jest to ważne dla zdrowia i można zapobiec kontuzjom. Dodatkowo, w dobie komputerów, rodzice się cieszą, że dzieci mogą zrobić jakąś aktywność. Poza tym boks dodaje pewności siebie. Jak wiesz, że w razie „w” coś potrafisz to możesz się obronić. Jak patrzymy na to, co dzieje się u sąsiadów to lepiej być twardym, a nie „miętkim”.

Uważasz, że w kolejnych naborach możesz mieć zawodników z innych części powiatu albo np. ze Strzyżowa czy z Kolbuszowej?

Uważam, że jak najwięcej zawodników mogę sprowadzić z innych części powiatu. Sam jeździłem kiedyś  do Rzeszowa na treningi, więc dlaczego nie. Jak się komuś spodoba gdzieś tam dotrzemy dalej swoimi zasięgami czy to w mediach czy innymi kanałami to nie widzę przeszkód. Już teraz rekreacyjnie przyjeżdża czasami taki chłopak spod Kolbuszowej.

Jak wspominasz swoją przygodę jako zawodnik. W barwach Wisłoka startowałeś w mistrzostwach Polski w różnych grupach młodzieżowych.

Mam sportowego tatę. Od przedszkola zabierał mnie na karate, piłkę nożną, później w gimnazjum wraz z dwoma kolegami zawiózł nas na boks, właśnie na Wisłok Rzeszów i tak się zaczęło. Wspominam to bardzo dobrze, przez trzy lata dostawałem miesięczne stypendium po około 300 złotych. 14 lat temu dla 15-letniego chłopaka to była gruba kasa.

Co było twoim największym sukcesem?

Największy sukces to tytuł wicemistrza Polski kadetów. Później dwukrotnie zdobyłem brązowy medal w kategorii juniorów. Mam za sobą występ w reprezentacji Polski w meczu ze Słowacją oraz wielokrotnie byłem powoływany na obozy kadry narodowej. Miałem tam przyjemność nabywać wiedzy od bardzo dobrych szkoleniowców między innymi Zbigniewa Raubo czy Marka Okroskowicza. Także ogólnie za mną świetna przygoda i z pewnością powtórzyłbym ją ponownie.

Możesz czuć niedosyt ze swojej „zawodniczej” kariery?

Niedosyt jest zawsze, pewnie po zdobyciu mistrza olimpijskiego pozbyłbym się tego uczucia.

Co jest twoim marzeniem jako trener?

Chciałbym żeby Sędziszów Małopolski był znany jako jeden z mocniejszych klubów w Polsce. Celem jest wychować wielu mistrzów i przy tym dobrych, wartościowych ludzi.