DSC_0103

Sejm nie pomógł naszemu powiatowi

Rozmowa z Wiesławem Ryglem, przewodniczącym Klubu Radnych Powiatowych „Samorząd i Gospodarka”, członkiem rady społecznej ZOZ Ropczyce.

 

Ropczycki ZOZ już wkrótce będzie dysponował nową karetką. Postulat zgłaszany często przez opozycyjnych radnych będzie więc wreszcie zrealizowany…

Po kilku latach oczekiwań nastąpi wymiana wysłużonego ambulansu na nowy, który powinien zostać kupiony jeszcze w tym roku. Tu trzeba pogratulować dyrektorowi ZOZ, zwłaszcza, że uda się to zrobić przy pomocy dotacji od wojewody. Moim zdaniem, wymiana starej karetki na nową to krok w dobrym kierunku, jednak nie rozwiązuje do końca problemu. Konieczne jest doposażenie powiatu w dodatkową, trzecią karetkę. Jest to zadanie do wykonania, oby jak najszybciej.

 

Dlaczego?

W ciągu ostatniego roku zauważyliśmy niepokojącą tendencję, jeśli chodzi o czas dojazdu karetek pogotowia do pacjentów. Powinny one mieścić się w 15 min. w miastach i 20 min. w terenach pozamiejskich. W ubiegłym roku było na miesiąc 74 przyjazdy poza limitem czasowym. W tym roku liczba ta wzrosła do 97. Są to dane za okres od stycznia do lipca. Jeśli to pogorszenie utrzyma się w drugim półroczu, to w ciągu roku będzie około 1200 takich przejazdów poza limitem czasowym, a więc niebezpiecznych dla pacjenta. Jak przy takiej liczbie wyjazdów  mają przeżyć mieszkańcy powiatu np. z ostrym zawałem? Mają małe szanse. Rekord to 45 minut dojazdu karetki!

 

Problem dotyczy całego powiatu, czy tylko niektórych jego części?

Najbardziej odczuwalny jest na Wielopolszczyźnie, ale przyjazdy poza limitem zdarzają się wszędzie, głównie w terenach pozamiejskich. Od wielu lat były starania, żeby dodatkowa, trzecia karetka stacjonowała w Wielopolu Skrzyńskim, bo tam ten problem doskwiera najmocniej. My wielokrotnie wnioskowaliśmy na sesjach rady powiatu o tę karetkę, ale to jak grochem o ścianę. Dyrektor Leśniewski i starosta Darłak zawsze tłumaczyli, że „więcej pieniędzy nie będzie” albo „nie ma możliwości”, „nic się nie zmieni, najwyżej zabiorą nam jedną z dwóch obecnie posiadanych karetek”. Skoro starosta nie chce, czy nie potrafi, to nasz klub Samorząd i Gospodarka wystąpił do wojewody o dodatkową karetkę. Dostaliśmy odpowiedź, że sytuacja trudna i w tym roku nic z tego, ale w przyszłym wojewoda weźmie pod uwagę ten wniosek. Przypomnę, że wojewoda odpowiada, jako przedstawiciel rządu w terenie, za bezpieczeństwo zdrowia i życia, to jest jego obowiązek. We wrześniu odbyło się spotkanie z wojewodą służb ratownictwa medycznego. Tam, jakby wbrew tym zapewnieniom pani wojewody, których nam na piśmie udzieliła, poinformowano, że nie tylko nie poprawi się sytuacja, ale może nastąpić  jeszcze pogorszenie. Otóż pięć powiatów, w tym ropczycko-sędziszowski, obsługiwane jest przez Krosno. Rejon krośnieński dysponuje 20 karetkami, z których dwie stacjonują u nas w powiecie, a jeśli nie radzą sobie z dojechaniem, to wspiera nas albo karetka z Dębicy, Krosna albo jeszcze jakaś inna. Na tymże spotkaniu we wrześniu pani wojewoda stwierdziła, że Krosno powinno oddać jeden ambulans  do Rzeszowa, bo to większa aglomeracja. Czyli jeśli dziś mamy 97 dojazdów poza bezpiecznym limitem czasowym,  to jeszcze zmniejszy się liczba karetek w najbliższym sąsiedztwie i jeszcze trudniej będzie o wsparcie niż dziś. To naszym zdaniem jest nie do przyjęcia.  W związku z tym postanowiliśmy, że wystąpimy do posła Kazimierza Moskala i do innych parlamentarzystów, by  interpelowali do właściwych ministerstw, by nie skazywali pacjentów  na umieranie, tylko wysupłali jakiś „grosz” na dodatkową karetkę na nasz rejon, ze stacjonowaniem na Wielopolszczyźnie. Ta trzecia dodatkowa karetka byłaby na wagę złota. My nie mielibyśmy wtedy stu przejazdów poza limitem czasowym i nie byłoby tyle zgonów jak dziś, gdy przyjadą po 45 minutach do ciężkich przypadków, gdy liczy się każda minuta.

 

Dlaczego tych opóźnień w dojazdach jest więcej niż było?

ZOZ nam nie wyjaśnił. Dyspozytornia z Krosna zarządza karetkami. Wojewoda powinien coś z tym zrobić. Może zmienić sposób zarządzania. Być może też ograniczyć wyjazdy do błahych przypadków, bo w tym czasie ktoś inny w wielkiej potrzebie może nie otrzymać ratunku. Póki co, na każdą karetkę w województwie przypada średnio 25 000 mieszkańców, a w naszym powiecie aż 36 500 osób. To pokazuje, że mamy znacznie gorszą dostępność do ratownictwa medycznego, niż w innych częściach województwa. Powinniśmy zrobić wszystko co możliwe, by to zmienić.  Uważam, że na ten jeden zespół ratownictwa medycznego czy jedną karetkę dodatkową budżet państwa powinno być stać. Ja nie mówię o jakichś bajońskich nakładach, ale jeśli wydaje się na inne rzeczy, to na ratowanie zdrowia i życia wypadałoby. Ambicją i powinnością parlamentarzystów i samorządowców z naszego powiatu  powinno być załatwienie tej sprawy. Może nie od razu, bo nie jest tak, że się napisze jedno pismo i już dadzą. Ale trzeba za tym chodzić do skutku, do bólu, jak jednymi drzwiami wyrzucą, to drugimi się wchodzi. Bardzo zachęcamy do takiej aktywności  włodarzy w powiecie, ale idzie z tym jak po grudzie.

 

Dla ratowania życia ważne są nie tylko szybko dojeżdżające karetki, ale także odpowiednio wyposażony szpital, do którego dowiozą one pacjentów. A w sędziszowskim nie ma oddziału intensywnej opieki medycznej.

No właśnie. W powiatach, gdzie funkcjonuje oddział intensywnej opieki medycznej, wyposażony w aparaturę ratującą życie, a dojazd karetki jest stosunkowo szybki, to ludzie mają większą szansę na przeżycie. Takiego oddziału u nas nie ma. Mamy szpitalik, a nie szpital. Placówka w Sędziszowie Małopolskim to chyba  jedyna, która takiego oddziału nie. Ma za to Kolbuszowa, Strzyżów, Dębica, a my nie. Bez rozbudowy i zakupu nowoczesnego sprzętu się nie obejdzie. Jest ciasnota i warunki leczenia muszą się poprawić. Musimy stworzyć zdecydowanie lepsze warunki chorym i lekarzom do skutecznego leczenia.

 

Kiedy szpital zostanie rozbudowany, to i OIOM się pojawi.

Na razie stoimy w miejscu. Na koniec 2014 r. samorząd poprzedniej kadencji przygotował dokumentację na rozbudowę szpitala. Ujął w niej oddział intensywnej opieki medycznej, ujął rozbudowę izby przyjęć, uwzględnił zorganizowanie jeszcze jednego oddziału. Na dodatek wygospodarował jeszcze 3 mln zł na wkład własny do aplikowania o środki zewnętrzne. To było przygotowane 2 lata temu i od dwóch lat dopominamy się, by samorząd zaczął tę rozbudowę realizować. W ciągu minionych 2 lat nie zrobiliśmy jednak nic. Inwestycja się nie rozpoczęła. Dlaczego? Na co tu czekać? W ramach reformy, która jest zapowiadana w szpitalnictwie od dłuższego czasu, ma zniknąć tysiące łóżek szpitalnych. Powinniśmy uciekać do przodu i być już w trakcie rozbudowy. Inaczej to właśnie nasz szpital z kiepskimi warunkami lokalowymi może paść ofiarą tych redukcji. Oczywiste, że placówka, w której nie ma odpowiednich warunków, wyposażenia, nie ma ratowania ludzi na odpowiednim poziomie, jest najbardziej zagrożoną. Dlatego niemal na każdej sesji upominamy się o to, by rozpocząć prace inwestycyjne. Przez 1,5 roku mieliśmy informacje, że dokumentacja jest do niczego, że ona się nie nadaje i było takie miotanie się, że może szpital będzie w budynku GS, może w budynku szkoły, może w „Filtrach”. To były dziwne i złe pomysły. Wreszcie uznano, że jednak posiadana dokumentacja jest do przyjęcia. Dlaczego? Bo ekspertyzy potwierdziły bezsens ekonomiczno-techniczny innych wariantów, dyskutowanych niemal przez dwa lata. Na dodatek o dotacje od marszałka można się ubiegać w oparciu o posiadaną dokumentację i pozwolenie uzyskane przez poprzedni samorząd. Można rzec, chwała poprzednikom, bo inaczej nie byłoby z czym startować do konkursu. Od obecnych włodarzy w powiecie od dwóch lat wciąż słyszymy, że się starają, analizują i lobbują.  Jednak brakuje rezultatów, bo rozbudowa nie ruszyła. W tym samym czasie w pobliskiej Dębicy rozpoczęto  rozbudowę szpitala, w Strzyżowie również. Tam jak widać nie rządzą Misiewicze, tam się realnie działa. Tam wiedzą, że wszelkie takie działania od maja ubiegłego roku będą honorowane przy wnioskach składanych o dotację teraz. Tracimy już nadzieję na realne działania, a tu już mija półmetek kadencji. Ta pasywność jest przygnębiająca. Dlatego też podjęliśmy niezależne starania jako klub Samorząd i Gospodarka o dotację dla powiatu z budżetu państwa. Poprosiliśmy kilku posłów o pomoc w zdobyciu 60 mln zł na rozbudowę szpitala. Niestety, 16 grudnia w trakcie burzliwego posiedzenia sejmu, nasz pomysł upadł. Wszyscy posłowie PiS zagłosowali przeciw pomocy powiatowi na t inwestycję. Przepadło również 40 mln zł na łącznik autostradowy. Niestety, nie udało się nam przekonać obecnych władz, by udzieliły nam pomocy. Wyraźnie kasy brak. W hasłach jest deklaracja, że pomogą, a w rzeczywistości mamy blokadę. Dalej więc się u nas nic konkretnego nie robi, co najwyżej dziwne i bardzo kontrowersyjne rzeczy.

 

Na przykład jakie?

W ciągu 16 lat istnienia szpitala w Sędziszowie Młp. powstawały kolejne kondygnacje, była nadbudowa, adaptacja, rozbudowa. Zawsze tak organizowano te prace, że odbywały się etapowo w tym samym obiekcie i nie kolidowały ze świadczonymi usługami. Teraz dla odmiany ZOZ Ropczyce wynajął za ciężkie pieniądze byłą restaurację w Sędziszowie i od sierpnia płaci po blisko 30 tys. zł na miesiąc za dzierżawę, którą ustalono na 10 lat. Ponoć po to, by przenieść na czas rozbudowy szpitala niektóre usługi do byłej restauracji. Problem w tym, że nie ma żadnej gwarancji, że powiat pozyska dotację i rozpocznie rozbudowę. Niewykluczone, że z dotacji i rozbudowy wyjdą nici, a koszty dzierżawy niepotrzebnie wydrenują do spodu budżet ZOZ. na kwotę ponad 300 tys. rocznie i ponad 3 mln. zł przez 10 lat umowy. Ze zdumieniem usłyszeliśmy na konferencji prasowej w sierpniu br., że rozpoczęto inwestycje w szpital nie poprzez rozpoczęcie prac budowlanych, lecz poprzez wynajęcie restauracji, w której od stycznia będą usługi medyczne. Dzisiaj już wiadomo, że termin jest nierealny i przez niemal pół roku płacono za puste pomieszczenia, które do niczego nie służyły. Wciąż nie jest też znany termin uruchomienia usług medycznych w nowej „restauracyjnej” lokalizacji. Nadal nie wiadomo, czy powiat uzyska dotację i rozpocznie rozbudowę i czy wynajęcie pomieszczeń od GS na wszelki wypadek było w ogóle uzasadnione. Moim zdaniem, takie działanie jest na bakier z obowiązującymi zasadami dyscypliny finansów publicznych i wręcz wskazuje na niegospodarność. Tym bardziej, że w tym samym czasie wstrzymuje się zakupy sprzętu i aparatury do leczenia. Według stanu na listopad realizacja planu wyniosła tylko ok. 18 procent planu rocznego. Zgodnie z tym planem za prawie 1,7 mln zł miał być m.in. kupiony cały szereg urządzeń. Sprzętu nie kupiono, a zamiast tego w ten plan wprowadzono zapis o dostosowaniu budynku w Sędziszowie Młp. do funkcji medycznych za 250 tys. zł – to właśnie środki na byłą restaurację Jubileuszową.

 

Jakiego sprzętu nie udało się kupić?

To jest długa lista, m. in. kamery do pomiaru temperatury, systemu monitoringu kardiologicznego z centralą, ultrasonografu, aparatu do EMG, kolonoskopu itd. Wszystko to pilnie potrzebne, by dobrze obsłużyć pacjentów. Dziś na nawet najdrobniejsze zapotrzebowania lekarzy brakuje pieniędzy, ZOZ ma problemy z płynnością. Za to niedawno doposażono się w 60 telefonów komórkowych z abonamentem, a telefony nie leczą. W ciągu roku przybyło też dodatkowo 20 osób personelu, głównie pomocniczego, niemedycznego, z silną grupą dozorców. Sami pracownicy zachodzą w głowę, czym zajmują się nowo przyjęci i powątpiewają w zasadność tego gwałtownego rozrostu załogi, twierdząc, że to sztucznie tworzone stanowiska generujące koszty. Władze powiatu zignorowały też propozycję burmistrza Ropczyc dotyczącą  wspólnej inwestycji w Ropczycach w zakresie ochrony zdrowia. Burmistrz zadeklarował kilkumilionową pomoc finansową oraz działkę na ten cel. Dziwne, że zamiast wydać kilka milionów złotych na budowę własnego obiektu przy pomocy gminy Ropczyce, władze powiatu i dyrektor ZOZ wolą płacić za wieloletnią dzierżawę i koszty adaptacji nieswojego obiektu. To się wydaje wręcz nieracjonalne.

 

Co ma pan konkretnie na myśli mówiąc o wsparciu gminy Ropczyce?

Są różne możliwości. Jest opracowana w starostwie koncepcja rozbudowy budynku ZOZ w Ropczycach o jedno skrzydło, gdzie mógłby się zlokalizować Zakład Opiekuńczo-Leczniczy o znacznie większej liczbie łóżek niż obecny w Sędziszowie. Dziś wiele miesięcy trzeba oczekiwać na miejsce w tej placówce. Była też propozycja burmistrza Ropczyc przekazania części terenu po dawnej cegielni, a więc naprzeciwko obecnego ośrodka zdrowia. Kiedyś planowano tam szpital powiatowy. Żadnej z tych propozycji powiat jednak nie podjął i uważam to za poważny błąd, bo o poważnego partnera w inwestycji nie jest łatwo. Wiem, że poza Ropczycami żadna gmina z taką ofertą pomocy nie wystąpiła. Nieskorzystanie z tej oferty to kolejna utracona szansa. Trudno znaleźć na to wytłumaczenie, podobnie jak dla gwałtownego spadku badań diagnostycznych w minionym roku.

 

Co z nimi?

Niepokoi znaczny spadek ich liczby w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku. W przypadku badań gastroskopowych jest to spadek o 21 proc. Jeśli chodzi o RTG jest to wprawdzie tylko 7 proc., ale w skali roku przekłada się to na ponad 1,5 tys. zdjęć mniej. Badań EEG jest o 54 proc. mniej, a densytometrycznych o 57 proc. mniej. W przypadku innych badań jest status quo, więc nie alarmujemy. Jakoś nie przekonują nas wyjaśnienia dyrektora ZOZ, że wyeliminowano część niekoniecznych badań w br.

 

Może pacjenci są zdrowsi i nie ma potrzeby wykonywania tak dużej ilości badań?

Dyrektor ZOZ rzeczywiście zapewniał nas, że są obiektywne powody, dla których zmniejszenie liczby tych badań nie zmniejsza poziomu bezpieczeństwa pacjentów. Częściowo może i ma rację. Z drugiej strony jednak wiemy, że wczesna diagnoza ratuje często życie. W dobie szukania oszczędności i cięcia kosztów, wolałbym jednak doradzać każdemu z nas dość częstą diagnostykę. Nawet gdyby to miało zwiększyć koszty publicznej, powiatowej służby zdrowia. Zawsze to jednak lepiej diagnozuje chorobę. Bez wczesnego wykrycia, nie ma skutecznego leczenia i dlatego jako radny nie uważam, że najważniejszy jest wynik finansowy ZOZ, lecz dobry poziom opieki zdrowotnej. Będziemy bardzo uważnie przyglądać się temu zagadnieniu.

 

 

 

Rozmawiał

Sławomir Oskarbski

 



Jest 1 komentarz

Dodaj komentarz
  1. mrsa

    zatrudnienie musieli uzyskać powinowaci posłów i starosty. Zbyt dużej ilośc zarządzanych przez nich zakładów nie ma więc dostało się ZOZowi.
    prawie 30 tyś/miesięcznie za budynek, w którym nic się nie dzieje to skandal, ale jak widać ZOZ stać na to…


Dodaj komentarz

Administratorzy i moderatorzy podejmą starania mające na celu usuwanie wszelkich uznawanych za obraźliwe materiałów jak najszybciej, jednakże nie jest możliwe przeczytanie każdej wiadomości. Zgadzasz się więc, że zawartość każdego wpisu na tej stronie wyraża poglądy i opinie jego autora a nie administratorów, moderatorów czy webmasterów (poza wiadomościami pisanymi przez nich) i nie ponoszą oni za te treści odpowiedzialności. Zgadzasz się nie pisać żadnych obraźliwych, obscenicznych, wulgarnych, oszczerczych, nienawistnych, zawierających groźby i innych materiałów, które mogą być sprzeczne z prawem. Złamanie tej zasady może być przyczyną natychmiastowego i trwałego usunięcia z listy użytkowników (wraz z powiadomieniem odpowiednich władz). Aby wspomóc te działania rejestrowane są adresy IP autorów. Przyjmujesz do wiadomości, że webmaster, administrator i moderatorzy tego forum mają prawo do usuwania, zmiany lub zamykania każdego wątku w każdej chwili jeśli zajdzie taka potrzeba. Jako użytkownik zgadzasz się, że wszystkie informacje, które wpiszesz będą przechowywane w bazie danych. Informacje te nie będą podawane bez twojej zgody żadnym osobom ani podmiotom trzecim, jednakże webmaster, administrator i moderatorzy nie będą obarczeni odpowiedzialnością za włamania hackerskie prowadzące do pozyskania tych danych.

seventeen − 2 =

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!