Niedzielny poranek, pusta droga i „ciężka noga” – to przepis na szybkie kłopoty. Przekonał się o tym 30-letni kierowca BMW, który w terenie zabudowanym poczuł się jak na torze wyścigowym. Efekt? Wysoka kara i przymusowa przesiadka na fotel pasażera.
Mogłoby się wydawać, że niedziela po godzinie 9:00 to idealny czas na spokojny przejazd przez miasto. Nic bardziej mylnego. Policjanci z ropczyckiej „drogówki” nie próżnują i systematycznie sprawdzają miejsca, które Wy sami zgłaszacie jako niebezpieczne.
Tutaj piszemy o tym, jak skończyło się "testowanie" czasu reakcji ropczyckiej policji
Zamiast 50, miał 103 na liczniku
Podczas patrolu w powiecie ropczycko-sędziszowskim mundurowi namierzyli czarne BMW. Kierowca pędził przez teren zabudowany z prędkością 103 km/h. To o 53 km/h za dużo, by zachować uprawnienia.
Co spotkało 30-latka?
Utrata prawa jazdy na najbliższe 3 miesiące.
Potężny mandat (zgodnie z nowym taryfikatorem).
Solidna dawka punktów karnych, które zostaną na koncie na dłużej.
Warto wiedzieć, że patrole policji w konkretnych miejscach to często nie przypadek. Funkcjonariusze regularnie sprawdzają zgłoszenia z Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Jeśli w Twojej okolicy ktoś regularnie „odcina zapłon”, sąsiedzi prawdopodobnie już to zgłosili – a policja tylko czeka na odpowiedni moment.
Policja apeluje o rozsądek. 103 km/h w mieście to nie tylko ryzyko utraty dokumentu, ale przede wszystkim zerowy margines błędu w razie wtargnięcia pieszego na jezdnię. Pamiętajcie – droga to nie miejsce na sprawdzanie osiągów auta. Czasami lepiej dojechać 5 minut później, niż przez kwartał prosić znajomych o podwózkę.
FOTO: W. NAJA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze