Reklama

Andrzej Jedynak: Marzymy o Mazurku Dąbrowskiego na Igrzyskach Olimpijskich | ReporterGazeta.pl

Sukcesy Daniela Mosiora na Pucharze Europy Seniorów, ambitne plany przygotowań do World Games oraz wielkie sportowe święto, które już w marcu zawita do Ropczyc. O kondycji podkarpackiego sumo, wyzwaniach finansowych i talencie młodych zawodników rozmawiamy z Andrzejem Jedynakiem, trenerem klubu EL-BET LUKS Lubzina i szefem wyszkolenia Polskiego Związku Sumo.

Panie Andrzeju, gratulacje za ostatnie wyniki! Jak z Pana perspektywy wyglądały pojedynki Daniela Mosiora w Pucharze Europy w Estonii?

Przede wszystkim musimy pamiętać, że Daniel Mosior to wciąż 18-latek, kadet, jeden z najmłodszych w tej stawce. A startował w Pucharze Europy Seniorów, czyli z dorosłymi chłopami. Zrobił wagę na 77 kg i zaprezentował się świetnie. Stoczył cztery pojedynki: pierwszy wygrał z Włochem, drugi z Estończykiem, w trzecim znów pokonał bardzo dobrego Włocha, który ostatecznie był trzeci. Dopiero w finale musiał uznać wyższość Gruzina, który na ten moment okazał się za mocny. Ale to tylko kwestia czasu, kiedy Daniel „dobierze mu się do skóry”.

Gdyby miał Pan scharakteryzować najmocniejsze strony Daniela?

Daniel jest zawodnikiem niezwykle wszechstronnym. Trenuje bardzo solidnie, nie opuszcza zajęć, przykłada się – a w sporcie bez tego nic się nie osiągnie. To już utytułowany chłopak; dwa lata temu Daniel był Mistrzem Europy Młodzików w Szwajcarii, jest też aktualnym wicemistrzem Polski Kadetów. Ostatnio wygrał również Puchar Polski Juniorów w Krotoszynie, mimo że to starsza grupa, bo juniorzy są do 21 lat, a on ma 18.

Reklama

 

Czytaj też o sukcesie Daniela Mosiora w Estonii

 

Daniel pochodzi z Lubziny?

Trenuje w Lubzinie, ale pochodzi z Brzeźnicy i uczy się w Zespole Szkół nr 1 w Dębicy. Swoją przygodę ze sportem zaczynał od judo. Sam się do nas zgłosił; miał kontuzję w judo, potem przerwę i gdy usłyszał o klubie w Lubzinie, przyjechał z rodzicami. Dzięki temu, że był sprawnym chłopakiem, szybko doszedł do wysokiego poziomu. Teraz jest w naszej wyselekcjonowanej kadrze 18-19-latków, których chcemy przygotować do światowych igrzysk World Games, które za trzy lata odbędą się w Niemczech.

Reklama

Jak wygląda sytuacja klubu w Lubzinie na początku nowego roku?

Radzimy sobie, ale jest ciężko, bo nie są jeszcze rozstrzygnięte wszystkie konkursy, a nam brakuje pieniędzy. Brakuje ich dlatego, że mamy wielu dobrych zawodników, co wiąże się z kosztami wyjazdów. Nasz budżet jest w granicach drużyny B-klasowej piłki nożnej, tylko że oni jadą wioskę obok, a my jeździmy po całej Polsce i Europie. Sumo nie jest jeszcze dyscypliną olimpijską, więc do wyjazdów najmłodszych musimy często dokładać z budżetu klubu. Jeden wyjazd do Suwałk dla 13 osób to koszt około 8-8,5 tysiąca złotych.

 

Reklama

Tu piszemy też o debiucie boksera z Sędziszowa Młp. na zawodowym ringu

 

Mimo to nie zwalniacie tempa. Szykuje się duże wydarzenie w naszym regionie?

Tak, 14 i 15 marca nasz klub oraz Ropczyckie Centrum Sportu organizujemy Mistrzostwa Polski Seniorów i Młodzieżowców w Ropczycach na hali. Jako trener i organizator mam teraz mnóstwo pracy. W klubie trenuje u nas około 40 zawodników – na małą wioskę, jaką jest Lubzina, to naprawdę dużo. Jeśli nie będzie kontuzji, w mistrzostwach wystartuje dwunastka naszych reprezentantów.

Pełni Pan też ważną funkcję w strukturach krajowych.

Jestem trenerem szefem wyszkolenia w Polskim Związku Sumo. Od 2018 roku wszystko „wypala”, a prezes jest z nas zadowolony. Co ciekawe, we wrześniu na Mistrzostwach Świata został wybrany nowy prezydent światowej federacji, Pan Toyoda, który jest szefem koncernu Toyota. To najbogatszy człowiek w Japonii i wielki fan sumo. Zapowiedział, że dołoży starań, abyśmy w jak najkrótszym czasie byli na Igrzyskach Olimpijskich.

Reklama

 

Czytaj też o biznesie, który duża firma zamierza umieścić na obrzeżach Ropczyc

 

To byłoby spełnienie marzeń?

Oczywiście, to marzenie chyba każdego zawodnika i trenera. Nie ma nic piękniejszego niż usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego na igrzyskach. Na razie jesteśmy w sportach nieolimpijskich na World Games, gdzie oprawa – ceremonie otwarcia i zamknięcia – jest taka sama, ale prestiż olimpijski otworzyłby całkiem inną drogę, choćby w kwestii dotacji z Ministerstwa Sportu.

Rozmawiał Wojciech Naja

Zdjęcie: Archiwum/A. Jedynak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/02/2026 17:52
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo reportergazeta.pl




Reklama