schmeissner

Życie ludzkie liczone w różnych wymiarach czasowych – Christian Schmeissner

Gdyby natura dała nam 1000-krotne tempo czasu, to nie przebywalibyśmy na tej planecie około 80 lat. Nasze całe ludzkie życie nie uległoby bowiem w tym procesie skróceniu, a jedynie obniżeniu jego jakości. Z jednej strony moglibyśmy spokojnie śledzić wzrokiem bicie skrzydeł owada czy lecący z pistoletu pocisk. Z drugiej strony ruch ciał niebieskich byłby dla naszych „superszybkich” oczu tak wolny, że trudno byłoby nam go w ogóle zarejestrować. (W końcu okrążenie Ziemi przez Księżyc zajęłoby nam całe życie). Podobnie nie moglibyśmy sami doświadczyć zmian pór roku. Nasi naukowcy najprawdopodobniej zbieraliby dane przez wiele pokoleń i stawiali hipotezy, że ziemię okresowo pokrywa biała substancja, albo że liście okresowo spadają z drzew itd. Zatem zastanówmy się: Czy te doniesienia wpłynęłyby na nas znacznie inaczej niż mity i bajki z odległych prehistorycznych czasów? Czytalibyśmy je tak, jak dziś czytamy sagi o smokach, sagi o potopie czy sagi o zatopionych kulturach. Nie bylibyśmy w stanie sobie zbyt wiele wyobrazić.A gdyby nasz zegar życia był 1000 x 1000 razy szybszy, tzn. gdyby życie człowieka trwało ok. 41 minut? W jakiej rzeczywistości byśmy wtedy żyli? Jeśli chodzi o zmianę dzień/noc, von Baer mówi: Człowiek nie mógłby zdobyć idei podczas swojego życia. Raczej pewien filozof wśród tych minutowych ludzi, gdyby urodził się o, powiedzmy, szóstej wieczorem w letni dzień, być może pod koniec życia mówiłby tak do swoich wnuków: „Kiedy się urodziłem, świecąca gwiazda, z której zdaje się pochodzić wszelkie ciepło, znajdowała się wyżej na niebie niż teraz. Od tego czasu przesunęła się znacznie bardziej na zachód, ale opadała coraz niżej. Jednocześnie powietrze stało się chłodniejsze. Można przewidzieć, że po jednym lub dwóch pokoleniach całkowicie zniknie, a wtedy powinien rozprzestrzenić się mróz. To będzie prawdopodobnie koniec świata, a przynajmniej koniec rasy ludzkiej”. Ale zakładając, że ludzka rasa „minutowców” nauczyłaby się jak przetrwać straszne noce, to żeby cykl jednego roku został zakończony, musiałoby minąć 1000 pokoleń. Nawet gdyby ten łańcuch nigdy się nie przerwał, czy ludzie mogliby kiedykolwiek rozwinąć swoje wyobrażenie o gigantycznych wymiarach czasu zaczynając aż od „ciemnych wieków”…? A jeśli chodzi o postrzeganie „codziennej rzeczywistości”, to ich zmysły byłyby tak szaleńczo szybkie, że świat niemal wydawałby się stać w miejscu. ROŚLINY: Nie byliby w stanie zobaczyć żadnej rosnącej rośliny: każdy kwiat wydawałby im się nietrwały.
PTAKI: Ptaki zawisłyby nieruchomo w powietrzu. FALE DŹWIĘKOWE: Fale dźwiękowe, które słyszymy jako tony i dźwięki, byłyby niesłyszalne dla „minutowych” ludzi. Z drugiej strony byliby oni w stanie usłyszeć te niesłyszalne dla nas drgania powietrza, które nazywamy „ultradźwiękami”. Przy okazji, jeśli przemnożylibyśmy ten zegar o kolejny tysiąc, całe życie mijałoby w około 2 ½ sekundy. Wówczas człowiek nie byłby już w stanie słyszeć ultradźwięków, ale byłaby w stanie słyszeć te fale, które odbieramy jako światło i kolor – dzięki czemu by je poznał. Jak widać, „nasz znajomy świat” jest tylko „naszym znajomym światem”, ponieważ postrzegamy go za pomocą „naszej znajomej miary czasu”. Inna perspektywa A gdybyśmy poszli w przeciwnym (czasowym) kierunku? Gdybyśmy nie przyspieszyli tempa, ale je zwolnili? Gdyby życie ludzkie nie trwało 80, ale 80 000 lat? Pamiętajmy, że zakładamy, że liczba wrażeń przypadająca na czas życia człowieka pozostaje mniej więcej taka sama. W jakim świecie byśmy wtedy żyli? Czy żyjąc osiemdziesiąt tysięcy lat bylibyśmy mądrzejsi? Nawet „wiecznie uśpione” lasy zostałyby rzucone w upiorny ruch: W ciągu kilku godzin pory roku zastąpiłyby się wzajemnie. WILSMANN: Kiedy tylko stopniałby zimowy śnieg i lód, z ziemi wyrosłyby trawy i kwiaty, drzewa przyozdobiłyby się liśćmi, wydałyby owoce i znów straciłyby liście. Niektóre rośliny (np. grzyby) pojawiałyby się i znikały tak szybko, że prawie byśmy ich nie widzieli. Natomiast niektóre rośliny ozdobne w naszych donicach i ogrodach wyglądałyby jak wspaniałe fajerwerki, jak rakiety syczące w górę. Kiedy tylko umieścilibyśmy nasiona w niespokojnej ziemi, … zielony promień (łodyga) wystrzeliłby w górę by wybuchnąć na szczycie w gwałtownie błyszczącą parasolkę jasnych kolorów. Chwilę później … skończyłyby się fajerwerki. Inne rośliny pełzałyby wokoło na oczach tych ludzi jakby szukały zdobyczy…. Jednym słowem: świat roślin przestałby wykazywać ten kontemplacyjny bezruch, który obecnie uważamy za cechę charakterystyczną świata roślin. Zmiana z dnia na noc musiałaby wydawać się równie dziwaczna. Słońce miałoby świecący ogon (jak kometa w naszych obecnych czasach).

Idąc dalej.. zakładamy 800 000-letnią istotę ludzką. Dzień i noc postrzegalibyśmy wtedy jako nieustanne migotanie przypominające północne światła, a co do zmiany pór roku, to następowałoby to w ciągu kilku sekund. WILSMANN: Kiedy tylko podnieślibyśmy się z krzeseł, by spojrzeć przez okno na wiosenny ogród, jesienne burze huczałyby w czubkach nagich drzew, a kilka sekund później wirujące tańce białych płatków ścigałyby się po pustych klombach. Pomyśl tylko: wszystkie te dziwne zmiany w naszym „światopoglądzie” powstałyby dlatego, że mielibyśmy inne tempo czasowe niż to, z którym się rodzimy… To, co tak lekko nazywamy światem, jest tylko „naszym światem” …. Nie jest to świat cząstek subatomowych, który jest wielokrotnie szybszy od świata człowieka żyjącego 90 tys. lat i nie jest to świat bakterii, roślin czy owadów, ale raczej: Jest to bardzo specyficzny i charakterystyczny ludzki świat. NASZ ŚWIAT.